
Scenariusz jest zawsze podobny. Najpierw emigruje on, znajduje pracę, wynajmuje dom, kupuje samochód. Wtedy przyjeżdża ona z dziećmi. Dla wielu kobiet to spełnienie marzeń o spokojnym, stabilnym życiu, ale dla wielu to początek koszmaru.
Powodów wyjazdów jest tak wiele jak wielu jest emigrantów. Nowy samochód, budowa lub rozbudowa domu, wesele dzieci. Każdy ważny i każdy dobry, by zamienić czarno-białą rzeczywistość nad Wisłą na kolorowe życie nad Tamizą. Gdy wyjeżdża mąż - musi mieć siłę i chęć do pracy. Gdy przyjeżdża do niego żona - musi mieć jeszcze więcej siły i samozaparcia, bo często okazuje się, że ten meżczyzna który wyjechał, to nie ten sam którego zastała w Anglii, a uciec przed kłopotami przecież nie ma gdzie, bo rodzina w kraju , więc pozostaje tylko liczyć na siebie.
Wódka, ręka , sznur
Waldemar nigdy abstynentem nie był, ale Grażyna to wytrzymywała. - Przecież każdy chłop musi od czasu do czasu wypić - mówiła jej teściowa, gdy ta skarżyła się na męża. Robotny był, więc kobieta przymykała oczy na „czasowe niedyspozycje” męża. Decyzję o wyjeździe podjęli wspólnie, dach wymagał remontu, meble od lat te same, bo na nowe ich nie stać, a samochód taki, że strach gdziekolwiek pojechać, by się nie popsuł w pół drogi. Waldek w Anglii pracował na budowie, więc na brak pieniędzy nie narzekał . Po pół roku dołączyła Grażyna z synem. Chłopak poszedł do szkoły , a zadaniem kobiety było zajmowanie się domem. Sielanka nie trwała długo, bo mąż z dala od kraju coraz cześciej zaglądał do kieliszka. Najpierw były krzyki i wyzwiska, potem do tego doszły rękoczyny. Chłop ze wsi jakim był Waldek zmienił się w „światowca”, który wszystkiego w życiu spróbował. Wódka to już dla niego było za mało, postanowił więc sięgnąć po narkotyki, a że nie miał wcześniej do czynienia z „drugami”, to i reakcje były mocne i w narkotykowo – alkoholowym widzie niszczył wszystko. Bił żonę czym popadnie: ręka, czy sznur – bez różnicy. Grażyna nieraz uciekała z domu z synem do koleżanki i tam spędzała noc. Kilka miesięcy takiego życia spowodowało, że kobieta jest psychicznym i fizycznym wrakiem.
Złota klatka
Kasia z mężem mieszkali w przybudówce koło mieszkania jej rodziców, nic więc dziwnego, że chcieli wyjechać, aby zbudować swój wymarzony dom. Roman - człowiek zaradny, znał angielski i był fachowcem od rozbiórki domów, więc jasne było, że ma wieksze szanse na pracę w Anglii niż inni. Już pierwszy rok pokazał,że decyzja o wyjeździe była słuszna, bo szybko został doceniony w firmie i awansował na stanowisko menadżera. Kasia i ich córka, 11- letnia Jola, przyjechały tu, by rodzina była w komplecie. Na poczatku Roman zapowiedział żonie, że nie musi pracować, bo on ma dobra pensję i na życie oraz żeby parę funtów odłożyć wystarczy. Te argumenty do Kasi nie przemawiały, bo praca była potrzebna była i dla niej. Nie chciała czuć się jak w złotej klatce, cały dzień czekając na męża, by po pracy podać mu obiad. - Dusiłam się w tym domu, znam angielski nie gorzej od męża i chciałam pokazać wszystkim,że też jestem coś warta, że nie mam zamiaru być tylko żoną „przy mężu”. Dziś wiem, że to był początek kłopotów- wspomina kobieta. - To, co zrobił mój mąż gdy udało mi się dostać pracę w fabryce żywności przechodzi ludzkie pojęcie. Ciągłe podejrzenia o romans z kolegą z pracy, przeszukiwanie telefonu w nadziei, że znajdzie podejrzane sms-y, zarzucanie mi, że nie dbam o dziecko. Byłam tak zastraszona i znerwicowana, że gdy wychodziłam na zakupy sprawdzałam czy mam sprawny telefon, a gdy bateria się rozładowała, kupowałam kartę i z budki dzwoniłam mówiąc co się stało, żeby tylko nie pomyślał, że specjalnie wyłączyłam telefon bo spotykam sie z kochankiem – opowiada dalej Kasia.
Granice wytrzymałości
Każdy człowiek ma jednak granice wytrzymałości, po której przekroczeniu mówi się DOŚĆ . Dla Kasi i jej córki taka granica została przekroczona w pewną słoneczną sobotę, kiedy to Roman wrócił do domu pijany i zaczął demolować wynajęte od agencji mieszkanie, a nastepnie wykręcił ręce żonie i gdyby nie interwencja męża koleżanki zapewne by je złamał. - Wtedy zrozumiałam, że to koniec, że dłużej w tym toksycznym związku nie mam zamiaru tkwić. Na początku nie wiedziałam co mam robić. Poszłam do agencji od której wynajmujemy mieszkanie i zapytałam czy jest szansa, żeby zmusić męża do opuszczenia tego mieszkania. Niestety powiedziano mi, że w dokumentach figuruje tylko jego imię i nazwisko, i jeśli chcę spokojnego domu, to ja muszę się wyprowadzić. Nie poddałam się i po kilku dniach znalazłam nowe mieszkanie dla mnie i córki. Następnym krokiem będzie znalezienie pomocy psychologicznej dla dziecka, bo widze że bardzo to przeżywa. Już zawiadomiłam szkołę o mojej sytuacji. Obiecali pomoc – podsumowuje swoją obecną sytuację Kasia.
Przełam strach i walcz!
Przemoc w rodzinie to poważny problem. W Wielkiej Brytanii co minutę na policję zgłaszany jest przypadek przemocy domowej i średnio dwie kobiety tygodniowo giną z rąk byłych i obecnych partnerów. Jeśli masz dość takiego traktowania to przełam strach i walcz! Choć jesteś imigrantką w Anglii to Ciebie też chroni prawo, Ty też masz prawo do spokojnego życia i żaden damski bokser tego prawa zabrać ani Tobie ani dziecku nie może.
tekst: Cezary Niewadzisz
TUTAJ ZNAJDZIESZ POMOC:
Grupy pomocy dla kobiet (Women's Aid group)
www.womensaid.org.uk
Centrum pomocy prawnej (Law Centre)
www.lawcentres.org.uk
Biura porad obywatelskich (Citizens Advice Bureau)
www.citizensadvice.org.uk
POMOC DLA MĘŻCZYZN:
Linia porad i pytań dla mężczyzn (Male Advice and Enquiry Line): 0845 064 6800
Krajowy telefon zaufania dla ofiar przemocy domowej w Anglii - niezależnie od płci i orientacji seksualnej (English National Domestic Violence helpline): 0808 2000 247
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony ilondyn.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji portalu. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@ilondyn.co.uk.
Tagi: Wielka Brytania, Polacy, patologia, mężczyźni, alkoholizm





Redakcja iLondyn.co.uk nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.
Zapominają o swoim tytule magistra, wyuczonym zawodzie i doświadczeniu. Wyjeżdżają i podejmują się każdej pracy, bo i tak jest lepiej płatna niż ta w ich zawodzie w Polsce. Jak żyje im się dzisiaj? Czy czują, że ich status społeczny się obniżył? A może wręcz przeciwnie, poziom ich życia, a co za tym idzie, ich poczucie wartości jest teraz wyższe? Tylko jej zawód jest jednocześnie tak gloryfikowany, a zarazem wyśmiewany. Tylko ona potrafi przekopać się przez warstwę brytyjskiego brudu do czystej powierzchni. Tylko Polka - nierzadko z dyplomem wyższej uczelni - sprząta brytyjskie bagienko obserwując różnice kulturowe pomiędzy swoimi rodakami a innymi nacjami. Jedno jest pewne: zawód cleanerki może być niewdzięczny, llecz bywa też wesoły. Kiedy w Twoim rodzinnym domu królował alkohol i przemoc, kiedy udało Ci się z niego wyrwać i zacząć normalnie żyć, kiedy myślisz, że to koniec - to możesz się mylić. Nawet na emigracji demony przeszłości mogą mocno uderzyć Cię po kieszeni. I to wszystko w świetle obowiązującego prawa. Według dziennika „Daily Mail” szkoły państwowe w Wielkiej Brytanii, zachęcają dzieci polskich imigrantów do przystępowania do testu GCSE w ojczystym języku, gdyż dzięki znakomitym wynikom rodaków, ich notowania rosną.
0 zł
0 zł
0 złModna ciężarówka
Rodzinne Ferrari!
Prawa pracownika: Praca part-time
Rzut beretem od bieguna
Jacek Wszoła: Nie wróżę z kart
Polonez - 30 lat minęło...
Jak poprawić Mercedesa?
Z Poznania do Shotton
Z batutą przez świat
Janusz Maksymiuk: Cena romansu z PiS-em