
Ostatnio zauważyłam, że bardzo martwię się kiedy moje dzieci (córka 17 lat, syn 22) przychodzą późno do domu. Oczywiście rozumiem, że potrzebują mieć swoje życie i towarzystwo, ale ciągle martwię się.
Dzień dobry Pani.
Ostatnio zauważyłam, że bardzo martwię się kiedy moje dzieci (córka 17 lat, syn 22) przychodzą późno do domu. Oczywiście rozumiem, że potrzebują mieć swoje życie i towarzystwo, ale ciągle martwię się. Martwię się, że może przebywają w złym towarzystwie, że sąsiedzi będą mieć o nich złą opinię, że... itd. itp. Tak naprawdę to martwię się o wszystko. Oni zbywają to żartem lub gniewem. Niestety, nic nie pomaga. Dopóki ich nie ma w domu nawet nie próbuję iść spać. Jestem już ogromnie zmęczona, coraz częściej boli mnie głowa i nic mi się nie chce. Jak mogę przestać się martwić?
Maria R.
Dzień dobry Pani Mario,
Nie wydaje mi się, aby komuś udało się przeżyć życie bez martwienia się o bliskich sobie ludzi. Martwienie się jest absolutnie czymś naturalnym i bardzo często dzięki niemu udaje nam się uniknąć różnych niepożądanych zachowań czy akcji. Warto jednak zastanowić się, co się dzieje, jeśli nasze zamartwianie się przekracza granice „naturalnego”, z jakiegoś konkretnego powodu martwienia się. Martwienie zawsze związane jest z czymś negatywnym, a więc znaczy to, że dużą część życia tracimy niepotrzebnie na myślenie o czymś przykrym lub może tragicznym (na pewno miał / miała wypadek, została pobita, pokłócili się). W miarę upływu czasu nie istniejący jeszcze problem urasta do takich rozmiarów, że nie jesteśmy już w stanie siebie kontrolować.
Jeśli się martwimy to znaczy, że czegoś się boimy. Właśnie czego? I tu powinniśmy zastanowić się. Jest ten strach realny czy wyimaginowany? Oczywiście zdarzają się wypadki, ludzie ludzi okradają, oszukują, zabijają. Pisze o tym codziennie prasa, mówią w telewizji. Czy znaczy to jednak, że nagle przestaniemy wychodzić na ulicę „na wszelki wypadek, żeby nas samochód nie przejechał”, czy przestaniemy kochać i ufać, tylko dlatego, że już ktoś kogoś oszukał. Jak bardzo takie postępowanie zubożyłoby nasze życie. Ryzyko jest elementem życia. Pełnego życia. Bez niego byłoby tylko egzystencją. Jeśli zatem boimy się czegoś, może byłoby lepiej zastanowić się, co powinniśmy zrobić w takiej sytuacji. Jeśli wydaje nam się, że jesteśmy za słabi, lub nie mamy wiedzy, to może powinniśmy wzmocnić siebie poprzez jej pogłębienie, zdobycie pewności siebie. Dzięki temu będzie nam łatwiej znaleźć odpowiednie rozwiązania.
W swoim liście wspomniała Pani o dzieciach. Czy jest na przykład możliwe aby umówiła się Pani z nimi, że jeśli będą wracać późno do domu to skorzystają ze znanej Pani Firmy i zamówią taksówkę (a na pewno uprzedzą o tym Panią - w epoce telefonów komórkowych nie powinno to być trudne). Proszę zastanowić się nad tym, co pomoże siedzenie w domu i myślenie o tym, co się może stać! Czy nie będzie bardziej produktywne znalezienie praktycznych rozwiązań np. zaproponowanie dzieciom, aby zapisały się na jakieś „obronne” sporty. Martwi się Pani, że sąsiedzi plotkują. Na to nie ma Pani wpływu. Ludzie mają prawo do własnych (słusznych czy niesłusznych) opinii. Jedyne co Pani może zrobić, to zastanowić się nad tym, jaka jest Pani opinia. A może to swoją opinię przypisuje Pani innym? Proszę także pamiętać, że trwające przez dłuższy okres zamartwianie się nie jest obojętne jeśli chodzi o stan fizyczny naszego zdrowia. Bóle głowy, żołądka, wieczne zmęczenie... Nie należy tych symptomów lekceważyć. Na pewno przyda się wizyta u lekarza. Warto przestrzegać zasady: lepiej zapobiegać niż leczyć!

Psychoterapeuta
Krystyna Walewska-Huseynov
© Fortis Media Limited 2004-2012
Użytkownicy strony ilondyn.co.uk nie mogą wykorzystywać tekstów do celów komercyjnych bez wiedzy i pozwolenia Redakcji portalu. Kopiowanie, redagowanie i wykorzystywanie w innych celach publikowanych tu tekstów wymaga indywidualnej zgody Redakcji. Kontakt do redakcji: internet@ilondyn.co.uk.
Tagi: zamartwiam się o moich bliskich, porady psychoseksualne, Krystyna Walewska-Huseynov, zamartwianie się, martwienie się, dzieci, późno do domu,
Redakcja iLondyn.co.uk nie bierze odpowiedzialności za treść komentarzy zamieszczonych przez internautów. Należą one do osób, które je zamieściły.
Dodając komentarz akceptujesz nasz regulamin.
Jeżeli kupujemy samochód w Wielkiej Brytanii, konieczne będzie wykupienie polisy u brytyjskiego ubezpieczyciela. Nieważne jak świetne jest twoje CV. Jeśli nie potrafisz się zareklamować na rozmowie kwalifikacyjnej, praca przejdzie ci koło nosa. Jeśli nie jesteś dumnym posiadaczem prawa jazdy, a chciałbyś je mieć, musisz najpierw postarać się o prawo jazdy typu provisional. Każdemu Polakowi pracującemu legalnie na Wyspach przysługuje bezpłatna opieka zdrowotna. Forma zatrudnienia nie ma większego znaczenia.
0 zł
0 zł
0 złSilnik diesla w nowym Audi TT TDI
Masz firmę w UK? Dostaniesz pożyczkę!
Porady: Jak w Wielkiej Brytanii wygląda opieka nad kobietą w ciąży?
Child Benefit a wyjazd do Polski
Mieszkaj z głową: Wynajmowanie mieszkania bezpośrednio od właściciela
Budka Suflera nie zagra z Lady Gaga
W biały dzień
Porady seksuologa: Problem przedwczesnego wytrysku.
Ericsson zwalnia 700 osób
BMW na biopaliwo